Bessa brutalnie o sobie przypomniała

Kategorie Różne

Korekta wzrostowa złotego mogła już się zakończyć. Mieliśmy w tym tygodniu szereg powodów do osłabienia naszej waluty, ale de facto dopiero w piątek złoty naprawdę zaczął tracić. Wcześniej ani dymisja premierów w Czechach i na Węgrzech, ani obniżka stóp procentowych przez RPP, ani nawet konferencja prasowa resortu finansów, na której ostrzeżono przed szybkim wzrostem deficytu budżetowego do poziomu zaplanowanego na cały rok, nie wpływały na notowania złotego. Ale piątkowa fala realizacji zysków na wszystkich rynkach w końcu złotego dosięgła. W efekcie frank podrożał w skali tygodnia o 1,7 proc. do 3,042 PLN, euro o 1 proc. do 4,628 PLN, a dolar o 3 proc. do 3,477 PLN